Outsourcing Personal Brandingu

Ostatnio zbyt często słyszę, że: „Jeśli budujesz markę osobistą, nie zlecaj tego nikomu z zewnątrz”, co zmotywowało mnie do tego, żeby podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na ten temat, ponieważ niezupełnie się z tym zgadzam.


Powyższy slogan powtarzają osoby, które zbudowały już swoją pozycję i domyślam się, dlaczego tak mówią. Przypuszczam też, dlaczego tego odradzają. I postaram się wyjaśnić, dlaczego uważam, że mają i nie mają racji.


Od dłuższego czasu obserwuję siebie i konkurencję w związku z prowadzeniem kanałów Social Media. Przejęłam też już kilka profili po innych agencjach – łączył je zawsze 1 wspólny mianownik – brak zrozumienia perspektywy klientów (brak wiedzy o tym, jakim jest typem osobowości [lub jaka jest kultura organizacyjna danej firmy], co lubi, jak mówi, jak zachowuje się na co dzień) oraz klientów tych klientów. To jeden z powodów, dlaczego rozumiem osoby, które odradzają zlecanie tej usługi firmie zewnętrznej.


Dotyczy to nie tylko marki osobistej, ale również marki firmy – ponieważ w moim odczuciu firma to człowiek.


Aby uniknąć podobnej sytuacji, przed rozpoczęciem współpracy przygotowuję brief, który stanowi dla mnie podstawę podjęcia jakichkolwiek działań. W tym stworzenia spersonalizowanej oferty i konkretnej wyceny usług powstałej na podstawie wiedzy o potrzebach mojego klienta. Następnie buduję strategię marketingową i pełny content.


Kilka dni temu rozmawiałam z panią, która szuka nowej firmy do prowadzenia kanałów SM, ponieważ nie jest zadowolona z pracy obecnej agencji. Poprosiła, żebym zrobiła audyt jej profili. Weszłam i po kilku sekundach stwierdziłam, że jest "poprawnie".

Na co pani odpowiedziała mi: "Właśnie, jest poprawnie, a ja taka nie jestem". I TO JEST CLOU SPRAWY!


Praca w Social Mediach nie polega na „klepaniu" postów, jak się wielu osobom z zewnątrz wydaje (wiem, że im się tak wydaje, ponieważ mówią mi o tym). To budowanie wizerunku (prawdziwego!), tworzenie strategii, poznanie klientów marki, dbanie o dobre relacje z odbiorcą, BUDOWANIE ZAUFANIA, ale przede wszystkim, jako podstawę podstaw wskazuję SZCZEGÓŁOWE POZNANIE KLIENTA, KTÓRY ZLECA NAM ZADANIE, czyli na przykład prosi o zbudowanie wizerunku marki osobistej.


💡 Dlaczego rozumiem osoby, które odradzają Outsourcing Personal Brandingu?


Ponieważ marka osobista to człowiek, który swoją postawą, zachowaniem, sposobem mówienia, typem osobowości, dociera do konkretnych grup odbiorców. I jeśli powiedzmy, Marek zleci pracę Pawłowi, a ten nie będzie nawet próbował poznać i zrozumieć, kim jest Marek, jak wygląda jego codzienność, jak i co mówi, to obydwoje ani nie będą zadowoleni z efektów współpracy, ani też potencjalni klienci Marka nie będą właściwą grupą odbiorców, ponieważ Paweł jako osoba wykonująca zlecenie będzie komunikowała do „swoich” odbiorców. W konsekwencji ludzie z zewnątrz, którzy znają Marka poza światem wirtualnym, będą mieli poczucie, że na jego profilach coś nie gra (nazwałabym to poczuciem niezgodności). A jeśli oni to odczują, inni też zorientują się, że za marką osobistą stoi ktoś z zewnątrz – a tego nie chcemy.


Często też profile prowadzone przez agencje są przeidealizowane. Posty wrzucane są o jednej, rzekomo najlepszej porze (też tak na początku robiłam, myśląc, że kilkanaście poradników na temat prowadzenia SM nie może się mylić, ale rzeczywistość szybko mi to zweryfikowała), są poprawne (w zasadzie jednolite i niczym się nie wyróżniają), treści są ogólne – trochę o wszystkim i o niczym i nic z nich nie wynika, a przecież budowanie marki osobistej to m.in. zacieśnianie relacji międzyludzkich.


💡 Co ja robię w takiej sytuacji?


Wcielam się w tego człowieka! Poznaję kim jest, co lubi, jak mówi, jakich klientów szuka, a nawet, jaki jest jego ulubiony kolor! W trakcie pracy jestem Zosią, Markiem, Kasią, firmą X, Y czy Z. Zapominam o tym, co lubię ja i jacy są moi klienci, skupiam się na odbiorcach tej konkretnej marki, wychodzę ze swojej głowy, staję obok i obiektywnie zerkam z zewnątrz.


💡 Dlaczego uważam, że nie każdy sam zbuduje swoją markę osobistą (i skąd wiem, że te zlecenia wciąż będą się pojawiać?)


Ponieważ:

  • wiele osób budujących swoją firmę nie ma czasu na dodawanie postów (szybko przekonują się, jak czasochłonne i wymagające jest to zadanie),

  • te same osoby często nie wiedzą, jak to robić, dlatego potrzebują kogoś z zewnątrz do pełnej administracji konta,

  • nie każdy potrafi pisać w taki sposób, żeby dotrzeć do właściwych odbiorców (pisanie dla pisania nie przynosi żadnych efektów), a czasem pisać po prostu nie lubi. I nie chce,

  • nie każdy rozumie, jak działają Social Media,

  • nie każdy chce się angażować w Social Media (chociaż wie, że to konieczne dla rozwoju marki),

  • nie każdy chce wziąć odpowiedzialność za treści zamieszczone w internecie,

  • nie każdy ma tyle wewnętrznej motywacji, żeby postować systematycznie (ile znacie osób, które zaczęły i rzuciły to w kąt, ponieważ „nie miały na to czasu”, „im to jest niepotrzebne”, „raz na jakiś czas coś udostępnią, jak im się przypomni”),

  • nie każdy lubi kamerę* (i jest duża szansa, że nigdy nie polubi).

*Mimo że uważam, że bezpośrednie video jest jedną ze skuteczniejszych metod dotarcia do klienta, „zmuszanie” kogokolwiek do występów przed kamerą może przynieść odwrotny skutek: odbiorcy treści zauważą brak pewności siebie i usłyszą tę niepewność w głosie. Z tej sytuacji są przynajmniej dwa wyjścia: stworzenie serii video promujących produkt/usługę/firmę lub marketing oparty na treści – dzięki czemu możliwe jest zlecenie tego zadania komuś z zewnątrz, a najlepiej jedno, drugie i trzecie, czyli wykonanie sesji zdjęciowej i udostępnianie na profilu w różnych formach i formatach, w tym video – na przykład.


I tak, być może kłóci się to z ideą budowania marki „osobistej”, ale rzeczywistość wyraźnie pokazuje, że nie każdy poradzi sobie w tym świecie, a szkoda tracić potencjał, jaki dają Social Media.


Nie zawsze byłam taka „mądra”


Sama również popełniłam błąd na początku swojej przygody z Social Mediami. Po kilku miesiącach pracy nad jednym profilem usłyszałam od właścicielki firmy, że moje posty wyglądają zbyt profesjonalnie i znajomi mówią jej, że widać, że to nie ona (działalność jednoosobowa pod szyldem firmy X). Był to moje pierwsze zlecenie dotyczące prowadzenia fanpage i wylał się wtedy na mnie kubeł zimnej wody. Szybko się wysuszyłam, otrząsnęłam i wyciągnęłam wnioski. Przeanalizowałam, co się stało i gdzie popełniłam błąd.* To była dla mnie najlepsza lekcja! Dziś, gdy wysyłam linki do profili, które prowadzę, dostaję feedbacki: „Super! Zupełnie nie widać, że prowadzi je ta sama osoba!” – i to jest mój osobisto-zawodowy sukces.


*Zwłaszcza że był to profil, na którym byli już aktywni obserwujący (ponad 1500) oraz osoby, które dobrze znają właścicielkę firmy. Jest szansa, że ten „profesjonalizm” nie zostałby zauważony, gdybym prowadziła ten profil „od zera”, ale też tylko i wyłącznie wtedy, gdyby cała komunikacja dopasowana była do właścicielki firmy i po zakończonej współpracy kontynuowałaby ten styl – co byłoby dla niej proste, ponieważ od początku byłby z nią spójny.


Prowadzenie kanałów Social Media to ogromna odpowiedzialność. Również od strony technicznej – ponieważ internet ma także swoją ciemną stronę (np. blokady profili, kradzież tożsamości, kopiowanie treści przez konkurencję, niekoniecznie zrozumiałe zasady udostępniania zdjęć i video z baz stockowych, nieuczciwe działania konkurencji, negatywne komentarze, nieprzyjemne wiadomości – na które też trzeba odpowiadać i mierzyć się z nimi!).


Pozdrawiam!


Jeśli wiedza zawarta w artykule wydaje Ci się interesująca lub przydatna, wesprzyj moje działania, stawiając małą biznesową kawę. Z góry dziękuję! - > https://buycoffee.to/diamondspeechmm